Miejski Dom Kultury w Mławie

Witamy, jesteś gościem

Idź do treści

Menu główne:


camelele

O nas

Józef Skrzek zakochał się w poezji Kamili Stabach. Napisat muzykę do dwóch wierszy tragicznie zmarłej mławskiej poetki. Mówi, że za sprawą przypadku trafił na coś niezwykłego. Utwór pt. "Camelele" (pseudonim Kamili) promuje album legendarnej grupy SBB, który już znalazł się na rynku.

Była śliczna, niezwykle wrażliwa, eteryczna i niezwykle utalentowana. Jej przyjaciółka Inga Osiecka-Rybka tak o niej napisała: "Kamila żyła szybko, szybko, intensywnie, brała życie garściami, chwytała za rogi, nie bojąc się krytyki innych, często wbrew konwenansom, ale raczej nie wbrew swoim przekonaniom. Często zazdrościłam jej tego, że w jej życiu tyle się dzieje... Swoje przeżycia zawsze przenosiła na papier. Podziwiałam ją za odwagę i za to, że potrafiła zawsze odnaleźć właściwe słowa". Hanna Zarębska, instruktor Miejskiego Domu Kultury, dobry duch młodych poetów, tak zapamiętała pierwsze spotkanie z Kamilą, wówczas licealistką: - Przyniosła wiersz i powiedziała, że to utwór koleżanki. Oczywiście od razu wiedziałam, że to ona go napisała.



Kiedy usłyszała słowa aprobaty i zachęty, przynosiła kolejne wiersze.
Jej debiut na łamach mławskiej prasy był szokiem dla wielu czytelników. Jeden z mławskich sędziów napisał nawet niezbyt mądry list protestacyjny, który dotyczył wiersza pt. "Nóż":

Leży na stole
i uśmiecha się
do mnie
Mój jednoręki przyjaciel
o srebrnych oczach
przeglądam się w nim
jak w lustrze
i widzę
jak w jego tępym spojrzeniu
migocze szyderczy
uśmiech
On wie, że dzisiaj
znów będziemy razem
tylko on i ja
złączeni szaleństwem
Radosnej desperacji

Kamila nie była bynajmniej skandalistką, zapisywała stany swojego ducha. Nie ma wątpliwości, że dręczyło ją przeczucie rychłej śmierci. Swojemu przyjacielowi Klaudiuszowi, również poecie, miała się zwierzyć ze swoich obaw, że umrze młodo, w wieku 28 lat. Tak też się stało.
Nie była wyróżniającą się uczennicą w mławskim liceum.-Wychowawca Kamili pan Tomasz Chodubski często na nią narzekał, ale ona w szkolnym programie nie odnajdywała tego, co ją pasjonowało. Jej prawdziwą pasją była muzyka i poezja - mówi Ewa Stabach, mama poetki. Natomiast na studiach w Akademii Muzycznej w Gdańsku odnalazła się. Przez 5 lat otrzymywała specjalne stypendium.


Na portalu You tube "wisi" teledysk z nagraniem utworu. Przez kilka dni nazbierało się ok. 1500 wyświetleń i 17 komentarzy, w większości entuzjastycznych, jak ten pisany przez Dzillasterrecord: "Piękna piosenka. SBB to jeden z najwspanialszych polskich zespołów. Mam 17 lat, jestem 3 pokoleniem, które wychowuje SBB".
Reporter nie potrafi opisać muzyki, może jedynie podzielić się swoimi wrażeniami. Wiersz Kamili i muzyka Skrzeka musiały się spotkać, są nierozłączne, bo pochodzą z najgłębszych artystycznych uniesień. Po każdym kolejnym przesłuchaniu tego utworu staje się on lepszy i coraz głębiej wnika w emocje.

* * *

Ze ściśniętym gardłem idę do rodzinnego domu poetki koło dworca PKS. Byłem tu przed prawie 10 laty, żeby zrobić tekst o znakomicie zapowiadającej się debiutantce. Była taka młodziutka i nieśmiała, niewiele chciała o sobie powiedzieć. Siedziała przy pianinie i taka ją sfotografowaliśmy, aby jej wizerunkiem ozdobić okładkę.
Wchodzimy w głąb posesji. Stojący tam parterowy budynek mieści od jesieni ub. roku galerię z pięknymi bibelotami do mieszkania. Galeria nazywa się Camelele. Witająca nas Ewa Stabach mówi, że to co robi podobałoby się córce, ona lubiła piękne przedmioty. Łzy matki nigdy nie wysychają, bólu do końca nie można zdusić. Mimo upływu trzech lat od śmierci Kamili trudno o swobodną rozmowę. Szukamy mimo wszystko odrobiny nadziei. - Nazwałam tę galerię jej pseudonimem. Tak podpisywała swoje wiersze, tak nazywała się w swoich pamiętnikach. Pisała np. "idź spać Camelele". Chciałabym, żeby ludzie wiedzieli, że ona żyła i tworzyła dla innych. Jestem szczęśliwa, że jej wiersze będzie śpiewał pan Józef Skrzek - powiedziała Ewa Stabach.


***

A oto dwa wiersze, które zaśpiewał Józef Skrzek na płycie "Iron Curtain"
Walc (u Skrzeka pt. "Camelele")

W niemym walcu
w pól uśpieni
zasłuchani, zapatrzeni
i zastygli
w półuśmiechu,
i wpół geście,
w pól oddechu,
i wpół ciszy,
i wpół mroku .
i wpół myśli,
i wpół kroku,
wpół zachwycie
i wpół słowa...
- pan nie tańczy?
- jaka szkoda...

***

Błogosławione dni
które wyryły w mej dusz .znaki
o których pragnę pamiętać
Błogosławiony Ty
który nauczyłeś mnie
jak je rozumieć.
Błogosławiony czas
w którym dane mi było
pobierać te nauki
Przeklęte dni
które wyryły w mej duszy rany
o których pragnę zapomnieć
Przeklętyś ty
który powiedziałeś mi
co one dla nas znaczą
Przeklęty czas
w którym uczę się żyć
z tym brzemieniem



WIESŁAW HAGEDORNY
Tygodnik Ciechanowski, 3.02.2009 r
.

Ukończyła dyrygenturę. Profesor Henryk Gostomski wiązał z nią ogromne nadzieje. Po śmierci Kamili przysłał list do rodziców, dzieląc się swoim bólem i skargą do losu, że odeszła jedna z najzdolniejszych jego uczennic. Swoją pierwszą pracę rozpoczęła w podgdańskich Cedrach Małych, gdzie została nauczycielką muzyki w tamtejszym Zespole Szkół. Szybko stworzyła chór, inspirowała uczniów do rozwijania artystycznych talentów. Dwie dziewczynki: Kamila Golub i Justyna Kasjaniuk przyniosły jej swoje wiersze. Była zachwycona, że piszą, wyrażają siebie za pomocą słowa. Pomagała im stawiać pierwsze kroki, ale nie powiedziała, że jest poetką, dla nich była ukochaną nauczycielką od muzyki.

Trzy anioły z Cedrów Małych

Zerknijcie państwo na zdjęcie obok. Jest sylwester, modny, lecz dziś nieistniejący warszawski klub La Madamme, za krótką chwilę rozpocznie się rok 2006. Kamila siedzi w pięknej sukience, trzyma szklaneczkę w ręku. Obok niej, czego nie widzimy, siedzi Wojtek, jej wielka miłość. Poznali się chyba we wrześniu 2005 roku. Kamila była bardzo zakochana, to było także porozumienie duchowe - mówi Ewa Stabach. Szczęśliwa Kamila nie pozbyła się jednak lęków. Oto jej ostatni wiersz bez tytułu napisany w grudniu 2005 r.:
Ubrana tylko w Twoje spojrzenie
otula się w słowa, co nigdy niepadły
czeka na dotyk
najsłodszą pieszczotę
Z której zrodzą się tysiące motyli
i tylko w oczach odczytać możesz
co krzyczy głośno w smutnym milczeniu
gardło i serce spętane sznurem
ze wszystkich dni złych
co odejść nie chcą.

***

16 stycznia ok. 10.00 jest trzaskający mróz, prawie minus 30 stopni. Autobus podjeżdża na przystanek koło szkoły w Cedrach Małych. Kamila wysiada, ma na uszach słuchawki, odpłynęła zatopiona w muzyce. Kucharki ze szkolnej stołówki patrzą z przerażeniem, jak wychodzi zza autobusu wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę, nie mogą jej ostrzec. Uderzona w głowę upada na oblodzoną jezdnię. Z budynku wybiega dyrektor i nauczyciele. Jest nieprzytomna, choć nie widać rany. Przykrywają ją płaszczami, żeby nie zamarzła. Przez 4 dni walczy o życie, nie odzyskawszy przytomności. Kierowca ciężarówki jest w szoku. Po tym wypadku rzuca swój zawód, nie jest w stanie zasiąść za kierownicą. Po śmierci Kamili wybudowano wysepkę dla wysiadających pasażerów...

***

W sierpniu 2008 roku dwie gimnazjalistki: Kamila Golub i Justyna Kasjaniuk jadą motorowerem. Najeżdża na nie pijany kierowca, dzielą los Kamili. 27 października 2008 r. Zespól Szkól organizuje poetycki wieczór

zaduszkowy pt. " Nasze trzy anioły". W centralnym miejscu wisi portret Kamili Stabach, a obok zdjęcia dwóch młodych poetek, którym szkoła wydała wspólny tomik.

Życie po życiu


- Kamila była wielkim talentem, ale nie dbała o swój dorobek, nie zabiegała o publikacje - mówi Jarosław Trześniewski-Kwiecień, poeta i sędzia w jednej osobie, gorący propagator jej twórczości. - Kamila nie potrafiła się przepychać łokciami, reklamować własnej osoby - stwierdza Ewa Stabach. W jej poezji znajdujemy brak wiary we własną twórczość.
Przeczytajmy, co napisała sama do siebie.

Do Kamili
Nie pisz wierszy
bo ich nikt czytać
nie będzie.
Nie roń tez
bo nikt nie poda Ci
chustki
Znieś to
z dumnie podniesioną
głową
i nie myśl już
bo z nikim się tym
nie podzielisz

I tu, Kamilo, pomyliłaś się. Przyjaciele skupieni w Związku Twórców Ziemi Zawkrzeńskiej zdobyli się na duży wysiłek i wydali wszystkie wiersze, kolędy i piosenki w zbiorze pt. "Listy niewysłane". - Tego nie mogliśmy zrobić Kamili, żeby jej twórczość pozostała w rozproszeniu. Przy wydaniu tomiku najbardziej napracował się Artur Dębski - mówi Jarosław Trześniewski-Kwiecień. Książka z portreterti Kamili wyszła w 2007 roku w nakładzie 500 egz. I do tej pory nie została w całości sprzedana, jednak trafiła do właściwego czytelnika, który nie wiedząc o tym, czekał na nią -Józefa Skrzeka, wybitnego muzyka, założyciela legendarnej grupy SBB.
Kiedy odjeżdżał po koncercie podczas ostatnich Dni Mławy, otrzymał od dyrektor MDK Małgorzaty Tuszyńskiej tomik Kamili Stabach. - Nie spodziewałam się, że to będzie miało jakiekolwiek artystyczne następstwa - mówi M. Tuszyńska. Książka leżała nieczytana przez kilka miesięcy. - Szukałem tekstów do mojej nowej płyty, trafiłem na tomik Kamili Stabach, urzekła mnie prostota i siła jej poezji - stwierdza Józef Skrzek. - Ta dziewczyna mnie inspiruje, choć nigdy jej nie poznałem. Jej portret stoi stale na moim fortepianie, w studio, gdzie śpię, jem i komponuję - dodaje muzyk. Artysta wybrał dwa wiersze: "Walc" (piosenkę zatytułował "Camelele") i "Błogosławione dni". - Tydzień przed świętami Bożego Narodzenia zadzwonił Józef Skrzek i poprosił o zgodę rodziców Kamili na wykorzystanie tekstów. Państwo Stabachowie wyrazili zgodę - powiedziała Małgorzata Tuszyńska. Piosenka "Camelele" będzie promowała płytę "Iron Curtain".



Start | Imprezy MDK | Konkursy, Festiwale | Koncerty,Spektakle | Galerie | Usługi | O nas | Repertuar kina | Adres | ...Ale to już było | GRHLC | Mapa witryny

Ostatnia aktualizacja strony: 18 maj 2012

Powrót do treści | Wróć do menu głównego